Dzień świętego Walentego

W tym roku walentynki wypadają pechowo, a może wręcz przeciwnie – szczęśliwie – w czasie ferii zimowych. Będzie więcej czasu na westchnienia, wyznania, wyrazy miłości.

Samorząd postanowił więc przyspieszyć nieco obchody dnia zakochanych, które do Polski przybyły zza oceanu w latach ‘90 ubiegłego stulecia i próbują się zadomowić, uważany wciąż za obcy zwyczaj. W Polsce przecież od niepamiętnych czasów święto zakochanych związane było z pierwszym dniem lata, z Nocą Kupały czyli sobótką. Jednak im więcej świąt, szczególnie poświęconym cudownym przeżyciom, tym lepiej. Więc czcijmy św. Walentego, który w przeddzień egzekucji napisał list do swojej ukochanej i podpisał: „Od Twojego Walentego”. Egzekucję wykonano 14 lutego 269 r. a liściki z wyrazami miłości trafiają w ręce ukochanej/ukochanego do dziś. O tym i o wielu różnych innych sprawach związanych z walentynkami opowiedzieli Dziurka i Marian – czyli Kamila Dziurdzikowska i Mariusz Górski, którzy program miłosnych uroczystości poprowadzili dla obu szkół, coraz bardziej zjednoczonych. Wystąpili najpierw „nasi” – z „Jedynki” duet Karolina Buczek i Karol Kudrej, którzy zaśpiewali cover zespołu Slipknot „Snuff”. Rozbujali widownię głosami pełnymi tęsknoty za szczęściem, które tak odległe, choć tak bliskie. Gdzieś tam zadrgały echa miłosnych przygód patrona „Jedynki” – Kazimierza Wielkiego. Jednak w „Trójce”, która nosi imię JPII, nie mogło się obyć bez słów o miłości płynących z samego rdzenia chrześcijaństwa, od św. Pawła. Zabrzmiały mocno słowa Hymnu o miłości: Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. A któż chciałby być cymbałem? Więc Karolina Jedynak i Karina Matan (ZSP nr 1) wygłosiły podniosły tekst w ciszy i skupieniu. Jednak to nie one zostały gwiazdami imprezy. Nagle przed widownią pojawili się Mateusz Płocica i Piotr Kulawik w srebrnych perukach i  dali czadu. Wyginali śmiało ciało. Widownia ożywiła się, rozhuśtała. Ale to była dopiero zapowiedź tego, co uczynił Kwazi (Paweł Zakrzewski) – w złotej peruce i stroju lolitki, z przewieszoną przez ramię torebusią. Oj! To trzeba było widzieć. Jak on/ona kręciła pupcią. Jak wywijał w rytm hitiu disco – polo zespołu Weekend „Ona tańczy dla mnie”. On tańczył dla wszystkich, a widownia pokładała się ze śmiechu – cała trójka z „Trójki”!

Karol Kudrej próbował uratować poziom i wykonał własną piosenkę, z własnym tekstem (i to po angielsku). Jest dobry! Wymiata na gitarze całkiem profesjonalnie. Zebrał zasłużone brawa, jednak hiciorem akademii ku czci św. Walentego i tak został Kwazi.

Niech miłość będzie z Wami!

Artur Masiarz

Reklamy