Dzień Przyjaciół Szkoły – Zapowiedź

agrI02Środa, to jeden z moich kolegów, lecz także dzień, od którego zaledwie dwa dniu upłyną i … zaczną się WAKACJE! Właśnie 26 czerwca do naszej szkoły przybędą osoby, które są jej podporą i sensem: Przyjaciele. A jak napisał poeta renesansowy:  Co bez przyjaciół za żywot? więzienie, w którym niesmaczne żadne dobre mienie.

Kaziukpress wychodzi nieco wcześniej, bo przecież WAKACJE! Lecz dobry dziennikarz potrafi wyniuchać, dowiedzieć się, przeniknąć nawet w czas przyszły. Wiemy zatem, że po części najważniejszej, w czasie której zostaną wręczone najbardziej zasłużone podziękowania dla Rodziców najlepszych z najlepszych w naszej szkole oraz podziękowania dla sponsorów – uwieńczone spotkaniem z Tuwimem, bo właśnie Jego rok obchodzimy, będzie i część druga.

Ale więcej o części pierwszej – kto zwyciężył w poszczególnych kategoriach, to niestety najściślejsza tajemnica, której nie udało się przeniknąć. Napiszemy na stronie Kaziukpressa !!!!!! zaraz po ujawnieniu wyników. Lecz wiemy, że wystąpi Karolina Buczek i Anna Ciurla z piosenkami do tekstów Juliana Tuwima, a kabaret (ciągle bez nazwy – złożony z pierwszaków:  Dagi Helbin, Mati Golonka i Olka Miśkowca) pokaże scenkę Cud z komornikiem. Jak będzie – opiszemy!

Za to w części drugiej – prawdziwy hicior. Po raz pierwszy (i ostatni) podsumowanie stażu w ramach programu Leonardo da Vinci będzie RYMOWANE! Tego nikt nie usłyszy w całości, bowiem duet WAZA- czyli panowie Andrzej Woźniak i Zbigniew Adamczyk napisali tyle zwrotek, że głowa boli. A wszystko na „melodię” Koziołka Matołka.

Chcecie poczytać i pooglądać? My to mamy i zapraszamy:

Proszę Państwa oto szkoła

Jej patronem Kazik Wielki

Tu się uczą mechanicy

Budowlańcy i fryzjerki.

 

Nie wystarczy jednak dzisiaj

Siedzieć z nosem w internecie

By mieć zawód swoich marzeń

Czas rozejrzeć się po świecie.

 

Nasza szkoła to zapewnia

A pomaga Leonardo,

By do celu dojść skutecznie

Drogą prostą, chociaż twardą.

 

W maju rusza pierwsza grupa

aż do Umbrii  na staż włoski

mają udowodnić wszystkim

po potrafi uczeń z Polski.

 

Na lotnisku dwie celniczki

Przyszły z bardzo groźną miną

Zaglądały pod spódniczki

Wystraszonym trzem dziewczynom.

 

To nie koniec. Trzej celnicy

Przyszli z oficjalną listą

I chłopaków poprosili

Na rewizję osobistą.

 

Wtem samolot przykołował,

Stewardessa uśmiechnięta

Wszystkich zgrabnie umieściła

Jak kokoszka swe pisklęta.

 

Prosto z Balic di Ciampino

Polecieli samolotem

I znaleźli się w Spoleto

Zanim jeden dzionek minął

 

Pan kierowca, Włoch z fantazją

Mknął jak gepard autostradą,

Wkrótce wszystkich przywitała

Pani Ewa z miną radą.

 

Krótko program przedstawiła

Rozdzieliła wnet zadania

I zapowiedziała spacer

Po Spoleto, od śniadania.

 

Stare domy, w górze twierdza

Lecz miejscowość raczej mała

– Cóż my tu będziemy robić

Gdzie wysłała nas ta Hałas?

 

Tu opiekun się obruszył

– Jak możecie  tak marudzić?

Przecież ona ciężko tyra

Byście mogli wyjść na ludzi!

 

Nie śpi w nocy, w dzień wciąż w biegu,

Aby dopiąć,  aby złożyć

Wszystkie dokumenty ważne.

Przed nią chciałbym się ukorzyć,

 

Chciałby pokłon i cześć oddać

Bowiem bez niej, pani Hałas,

Z ambitnego przedsięwzięcia

Wyszłaby najwyżej chała!

 

Jakem Woźniak, wszystkich wzywam,

By krzyknęli zgodnym chórem

Niech nam żyje pani Hałas,

I niech pnie się śmiało w górę!

 

– A Spoleto to historia

A nie żadna byle wioska!

W średniowieczu księstwem była –

Oburzyła się Markowska

 

Czy w Jaworznie macie schody,

Które wiodą hen do góry?

Więc z uwagą podziwiajcie,

Zamiast opowiadać bzdury

 

Ale cóż to, co się stało?

Klakson, trąbka, dziki sygnał

Zaryczała, zahuczało!

Mecz Juwentus dzisiaj wygrał!

 

Rozdzieliła szybko Ewa

Do pracy wszystkich  stażystów

Jedni pójdą na budowę

Drudzy do fryzjerskich mistrzów

 

Których jest w Spoleto wielu,

Bowiem znakomite panie

Bardzo dbają o swój wygląd

A szczególnie uczesanie.

 

Więc dziewczyny nie żałują

Rąk ni siły. Należycie

Trą szamponem włoskie głowy

Aplikując Włoszkom mycie.

 

Potem farba i suszenie…

Tu pojawia się Mauro:

Teraz ja pokażę tobie

Jak ułożyć koafiuro!

 

A w sobotę istny koszmar

Płaczą panny od Viviany

Ciągła praca bez wytchnienia

A miałyśmy inne plany!

 

Lecz ni szkodzi: ważne przecież

Aby z fachem w ręku wrócić

Tu nauczyć się zawodu

Potem w Polsce kasę młócić!

 

Spodobała się fryzjerom

Włoskim dziewcząt chęć do pracy.

Bravo, bene – głośno krzyczą

Pracowici ci Polacy!

 

Chłopcy poszli na budowę,

Przyspieszyli tempo pracy,

Aż furczały w dłoniach kielnie,

Bowiem tak robią Polacy.

 

Tu obrzucić tynkiem ścianę,

Beton mieszać w betoniarce,

Niech się mury pną do góry.

A wieczorem czas na harce.

 

Weekend to w Italii sjesta

Nieco dłuższa niż powszednie

Trzy – śniadaniowa, obiadowa

Kolacyjna – więc jest biednie…

 

W Polsce. Za to Włosi żyją

Na poziomie naszych marzeń.

Więc w niedzielę ruszyliśmy,

Aby szukać nowych wrażeń

 

Do Asyżu, gdzie Franciszek

Biedaczyna z powołania

Namawiał szlachtę i mieszczan

Zacnych do naśladowania

 

Pana Jezu, co w stajence,

Choć jest Bogiem, się narodził.

Jego śladem  po pagórkach

I dolinach Franek chodził,

 

A my za nim. Bo w Spoleto

Także bywał.  Często gościł

Na wyniosłej Monte Luco

By rozmyślać w samotności.

 

Szparko szliśmy, zlani potem,

Ciągle w górę pół godziny.

Za to widok – istne cudo –

Mamy zdjęcia dla rodziny!

 

To nie wszystko – wodospady!

Ech, ten widok dech zapiera:

Z góry spadają potoki

Wody, która światło zbiera

 

I przecudne tęcze tworzy.

Głos łoskotu nie pokona,

Rozum się przed pięknem korzy,

Ślady tutaj są Byrona,

 

Który poematy składał.

Z nich Mickiewicz czerpał chętnie,

Za nim więc zwiedzamy Romę,

Gdzie wieszcz kochał się namiętnie.

 

Wieczne miasto to legenda,

To historia i poezja,

To miliony ludzkich westchnień,

Miłość, władza i tragedia.

 

Ciągle  słychać w Koloseum

Gladiatorów dumne Ave!

W Panteonie groby mistrzów

Zachowują wieczną sławę.

 

W Watykanie przyklękamy,

Przy krypcie papy Polaka.

Dobry powód, by pomyśleć:

Śmierć dla wszystkich jest jednaka.

 

Spójrzmy w niebo, gdzie się udał,

Takie modre, pastelowe…

Jakże piękne są te Włochy,

Niesłychane – jednym słowem.

 

Ale oto koniec stażu,

Czas poważnych podsumowań,

Kiedy zbiera się opinie,

Pokazuje plon dokonań.

 

Przecież nie o to chodziło,

Aby odfajkować staże,

Lecz by po powrocie z praktyk,

Znaleźć sobie pracę marzeń.

 

Było sporo trudnych wyzwań:

Obcy język, ciężka praca,

Wyjazd z domu, oddalenie,

Czy to wszystko się opłaca?

 

Czy brak zupek na obiadek

Żurku czy pomidorówki

Brak schabiku i kapustki

Przeniosą realne skutki?

 

Czy minusy zwalczą plusy?

Czy się ledwie niwelują?

Czy trud  oraz poświęcenie

W przyszłości zaprocentują?

 

Trudno orzec, bowiem przyszłość

Równie chwiejna jak prognoza,

Którą zmienić może motyl.

Lecz optymityzmu doza

 

Jest w nas wielka, bo na stażu

Przekonali nas  majstrowie,

Że Polacy to nie gęsi

I potencjał mają w głowie.

 

Już po stażu, czas do domu

Znów lecimy samolotem

A po chwili dom, Jaworzno.

Wróciliśmy więc z powrotem

 

Po tygodniach trzech z okładem

Pełni wiedzy, zachwyceni,

Pewni, że naprawdę wiele

W naszym życiu ten staż zmieni.

 

Zatem dziękujemy z serca

Naszym dyrektorkom miłym

Że się dla nas tak niezmiernie

I bez granic poświęciły.

 

Więc przyjmijcie dzisiaj od nas

Dzięki szczere i serdeczne

My was zachowamy w sercach

Po kres życia – czyli wiecznie!

Advertisements